RADA NAUKOWA PTZN
   Biuro ZG Warszawa
  Bartoszyce
  Brodnica
  Bydgoszcz
  Bytów
  Chojnice
  Gorzow Wielkopolski
  Grodzisk Mazowiecki
  Inowrocław
  Kalisz
  Katowice
  Kielce
  Koszalin
  Legionowo
  Leszno
  Lublin
  Łódz
  Piotrków Trybunalski
  Rudki k. Wałcza
  Słupsk
  Słupsk *
  Sochaczew
  Swiecie
  Swinoujscie
  Szczecin
  Szczecinek
  Tarnowskie Góry
  Toruń
  Tuchola
  Turek
  Warszawa
  Wolin
  Wólka Przybójewska
  Wrocław
  Zielona Góra
  Zimnowoda
NARKOMANIA
  Wiadomości
  Artykuły
  Ważne linki
  Księga Gości

Księga Gości





Marihuana - ta zdradliwa trawka
2013-10-26 0:49
Od jakiegoś czasu w mediach pojawiają się głosy zwolenników legalizacji marihuany. Używają oni argumentów argumentów o rzekomej nieszkodliwości „trawki”, porównując ją z takimi popularnymi używkami jak alkohol czy tytoń.
Od jakiegoś czasu w mediach pojawiają się głosy zwolenników legalizacji marihuany. Używają oni argumentów argumentów o rzekomej nieszkodliwości „trawki”, porównując ją z takimi popularnymi używkami jak alkohol czy tytoń.
Zlekceważenie „trawki” może być jednak bardzo niebezpieczne. Marihuana to nazwa narkotyku, który otrzymywany jest z wysuszonych (czasami lekko sfermentowanych) kwiatostanów (kwiatostanów niewielką domieszką liści) żeńskich roślin konopi indyjskich (Cannabis india). Zawierają one substancje psychoaktywne z grupy kannabinoli – jej najsilniej działającym składnikiem jest THC – tertohydrokannabinol. Jest on praktycznie nie rozpuszczalny w wodzie, natomiast rozpuszcza się np. w alkoholu i tłuszczach.

Jak działa? Niestety

Jego działanie psychoaktywne jest efektem jego łączenia się z receptorami komórek nerwowych, zwanych receptorami kannabinoidowymi. Badania prowadzone od lat 60. XX w. nad działaniem THC na mózg ludzki wykazały, że działa on na ten sam rodzaj receptorów komórek nerwowych, na które działa zaledwie jeden naturalny związek chemiczny wytwarzany przez organizm ludzki – anandamid, który powstaje w ciele człowieka w stanach letargu, snu lub głębokiego relaksu.
Zwolenniczy legalizacji marihuany argumentują, że THC jest o wiele mniej szkodliwy niż składniki innych narkotyków. Jest to w pewnym stopniu prawda – wynika to jedynie z tego iż receptory kannabinoidowe nie występują we wszystkich komórkach nerwowych, lecz tylko w określonej części kory mózgowej. Pień mózgu (który jest odpowiedzialny za kontrolę podstawowych funkcji życiowych, takich jak bicie serca czy oddychanie) jest niemal pozbawiony tych receptorów. THC nie można więc przedawkować ze skutkiem śmiertelnym, tak jak tzw. Twardych narkotyków (heroiny, kokainy).

Leczniczy czy zły?
Zwolennicy legalizacji marihuany powołują się na badania naukowe prowadzone w niektórych krajach nad zastosowaniem marihuany lub syntetycznie uzyskiwanego THC do celów medycznych. Stwierdzono bowiem, że efektem podawania czystego THC w odpowiednich dawkach są: stan głębokiego odprężenia, wzrost apetytu, wzrost wrażliwości na zapachy i smaki, wzrost wrażliwości słuchu i wzroku, zaburzenia orientacji w przestrzeni, podrażnienie, stany euforyczne, wzrost odporności organizmu i ogólna poprawa nastroju- szczególnie u osób ze skłonnościami do depresji; ma on też działanie przeciwmiażdżycowe. THC otrzymane syntetycznie znane pod nazwą dronabinol, dostępne jest na receptę w kilkunastu krajach, m.in. W USA, Kanadzie, Holandii i Niemczech. Czy jednak powinno to nas uspokoić i pozwolić na „rozgrzeszenie” marihuany? Okazuje się, że na pewno nie.

Ciemna strona mocy

Te same badania wykazały bowiem, że długotrwałe spożywanie THC skutkuje problemami problemami pamięcią, większą tendencją do popadania w depresję oraz utratą motywacji do wysiłku. THC to bardzo podstępny związek chemiczny. Prawie nie uzależnia fizycznie. Stwierdzono jednak, że uzależnienie psychiczne następuje szybciej niż w przypadku alkoholu.

Dlaczego? Po alkoholu mamy tzw. kaca, a w skrajnych przypadkach uzależnienia – delirium, po „twardych” narkotykach – głód narkotyczny. Tymczasem kiedy ktoś przestaje palić marihuanę, nie ma takich objawów. Jest często lekko, łatwo i przyjemnie. Ale mózg domaga się powtórzenia takiego stanu. Do ponownego sięgnięcia po narkotyk zmusza więc psychika, a nie ciało. Psychiatrzy i psychologowie zajmujący się leczeniem uzależnień uważają, że łatwiej jest wyleczyć uzależnienie fizyczne niż psychiczne.

Efekt kumulacji
THC osadza się w tkance tłuszczowej otaczającej wiele organów wewnętrznych (głównie wątrobę, mózg i organy płciowe) dlatego bardzo wolno uwalnia się z organizmu. Każda kolejna dawka THC powiększa te złogi i może uwalniać się z organizmu przez wiele tygodni. Oznacza to, że osoba paląca marihuanę jest pod wpływem słabych dawek narkotyku nawet kilka tygodni po ostatnim paleniu. THC wykrywane jest w organizmie człowieka do roku po zaprzestaniu palenia. U palaczy marihuany zaobserwowany jest syndrom motywacyjny, kłopoty z pamięcią i koncentracją, specyficzne „splątanie” myślenie oraz inne objawy psychiczne.

Po odstawieniu marihuany po długotrwałym paleniu pojawia się specyficzny zespół abstynencyjny: ciągłe rozdrażnienie, senność lub bezsenność, bóle głowy, utrata chęci życia, spadek aktywności życiowej, obniżenie nastroju, zaburzone odczuwanie przyjemności..

Skutki bardziej „przyziemne”

Inne badania wskazują, że w dymie palonych konopi znajdują się substancje smoliste, które przy długotrwałym paleniu uszkadzają górne drogi oddechowe (krtań, oskrzela), płuca, wątrobę i mięsień sercowy. Regularne palenie marihuany może powodować raka- dym konopi jest bardziej kancerogenny niż dym nikotynowy, w dodatku zwykle trafia do płuc bez pośrednictwa filtrów i dłużej w nich przebywa. THC może też wywołać stany depresyjne, myśli samobójcze, bezsenność, lęki, psychozy, zaburzenia koncentracji, ataki paniki i urojenia prześladowcze.

Tekst pochodzi z gazety " Zdrowie dla każdego" nr6 2008r ISSN 1896-3781
...powrót

Wyszukaj Wiadomość:








Informacje ZG PTZN
DRUGS NEWS
Problemy Narkomanii-biuletyn
 

Wejść od 6.06.2006:
1823705