RADA NAUKOWA PTZN
   Biuro ZG Warszawa
  Bartoszyce
  Brodnica
  Bydgoszcz
  Bytów
  Chojnice
  Gorzow Wielkopolski
  Grodzisk Mazowiecki
  Inowrocław
  Kalisz
  Katowice
  Kielce
  Koszalin
  Legionowo
  Leszno
  Lublin
  Łódz
  Piotrków Trybunalski
  Rudki k. Wałcza
  Słupsk
  Słupsk *
  Sochaczew
  Swiecie
  Swinoujscie
  Szczecin
  Szczecinek
  Tarnowskie Góry
  Toruń
  Tuchola
  Turek
  Warszawa
  Wolin
  Wólka Przybójewska
  Wrocław
  Zielona Góra
  Zimnowoda
NARKOMANIA
  Wiadomości
  Artykuły
  Ważne linki
  Księga Gości

Księga Gości





Dopalacze - cięzki orzech (DOPALACZE)
2009-12-19 13:53
Rząd kolejny raz zapowiada ofensywę przeciwko tzw. dopalaczom. Urzędnicy wszystkich szczebli od ponad roku na wszystkie możliwe sposoby starają się uprzykrzyć życie legalnie działającym firmom, które w swojej działalności wykorzystują luki prawne. Tym razem odpowiednie zmiany delegalizujące działalność internetowych i lokalnych sklepów przygotowuje Ministerstwo Zdrowia. Eksperci nie wieszczą jednak sukcesu. W rzeczywistości to właśnie politycy i urzędnicy ponoszą odpowiedzialność za powstanie problemu w postaci rynku, którego dziś nie są w stanie w najmniejszym stopniu kontrolować.


Znaczki? Monety? Narkotyki!

Produkt kolekcjonerski, który nie jest do spożycia. Czas wkładania do klasera, to około 1h. Klaser zaczyna wyglądać należycie po 1.5h. Gdy na niego patrzę, chcę tańczyć i śpiewać i czuję że żyję. Następnego dnia pamiętałem o nim przez 4h. Na koniec warto napomknąć, że do klasera lepiej wkładać pojedynczo i odczekać 3h z wkładaniem kolejnych do klasera. Polecam :) .

Takich komentarzy klientów na najpopularniejszej z polskich stron internetowych prowadzących internetową sprzedaż tzw. dopalaczy można znaleźć setki. Autorka postu nie jest wbrew pozorom zapaloną filatelistką. To właśnie ilustracja jednego ze sposobów na obchodzenie polskiego prawa. Większość produktów w sklepach z dopalaczami sprzedaje się bowiem właśnie jako produkty kolekcjonerskie, nieprzeznaczone dla spożywania przez ludzi. Wcześniej wiele z produktów oznaczano na przykład jako przeznaczone do praktyk religijnych...

O co całe zamieszanie? Dopalacze to zamienniki narkotyków, które można legalnie produkować i dystrybuować. Substancje, z których są produkowane, nie są w polskim prawie zakazane, więc cały przemysł jest w świetle prawa bez zarzutu. Oczywiście, by uniknąć oskarżeń cięższego kalibru stosuje się kosmetyczne adnotacje dotyczące odpowiedniego użytku produktów. W rzeczywistości jednak dopalacze nie służą przechowywaniu w klaserze czy odprawianiu modłów, lecz są za zażywane przez ludzi. Wśród klientów dominują ludzie młodzi, którzy bez najmniejszego zagrożenia sankcją karną mogą przeżywać wizje i stany bliskie narkotycznym. Większość z oferowanych produktów niewiele różni się od najbardziej rozpowszechnionych w Polsce narkotyków. Ich spożycie wywołuje skutki podobne do palenia marihuany czy zażywania amfetaminy.

Paragraf zawsze się znajdzie

W jaki sposób państwo próbuje walczyć z rynkiem dopalaczy? Próbowano najróżniejszych metod, by tylko w opinii publicznej urzędnicy mogli przedstawiać się jako bezwzględni wrogowie patologicznej niszy. Skoro jednak działalność sklepów jest w pełni legalna, nasłano na nie kontrole skarbowe, inspekcje sanitarne etc. W Lublinie sklep zamknięto, gdyż uznano go... za sklep spożywczy, którego wcześniej nie zarejestrowano. Tego typu bezpodstawne represje są tylko dowodem na nieudolność polskiej administracji, która nie potrafi lub nie chce w odpowiedni sposób skonstruować listy zakazanych substancji, by zwalczyć niebezpieczny bez wątpienia biznes nie przemieniając państwa prawa w farsę.

Teraz Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało, że przeniesie wykaz zakazanych substancji psychotropowych z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii do rozporządzenia, co przyspieszy proces egzekucji nowouchwalanego prawa. Eksperci jednak wątpią, czy projekt ma szanse powodzenie. Dotychczas okazywało się, że producenci i sprzedawcy działają po prostu o wiele szybciej, niż urzędnicy.

Dopalacze gorsze od narkotyków

Oczywiście, dopalacze są ogromnym zagrożeniem. W mniejszym stopniu ze względu na oczywiste skutki uboczne, które powodują wszelkiego rodzaju narkotyki - uzależnienie, problemy w komunikacji ze społeczeństwem, w końcu systematyczne pogarszanie się stanu zdrowia zażywającego. Tych zagrożeń jest świadom zarówno klient, jak i jego otoczenie czy nawet producent. Prawdziwe niebezpieczeństwo tkwi jednak w fakcie, że w związku z nieustającą obławą i zmianami prawnymi rynek dopalaczy to tak naprawdę ogromny eksperyment. Pozostające poza nawiasem prawa narkotyki w gruncie rzeczy stanowią rynek stosunkowo ustabilizowany, a do produkcji wielu z nich używa się głównie naturalnych substancji. Dopalacze to jedno wielkie laboratorium, w którym istnieją dziesiątki chemicznych mieszanek o trudnym do przewidzenia działaniu. Co więcej, państwo szykując kolejne niezdarne obławy tylko przyspiesza proces rozwoju rynku. Zagrożeni nieustannymi zmianami prawa producenci mają większą motywację, aby przygotowywać produkty z różnych substancji, a także pracować nad ich siłą i atrakcyjnością dla odbiorcy.

Konkurencja czy zasłona dymna?

Oczywiście, nie byłoby dopalaczy, gdyby nie istniało na nie zapotrzebowanie. To zaś istnieje, ponieważ narkotyki są w większości krajów świata nielegalne. Państwo, zamiast zapewnić obywatelom wolność wyboru, a sobie pewną kontrolę nad rynkiem i dystrybucją chociażby lekkich narkotyków, zdecydowało się na całkowite i restrykcyjne zakazy w tej materii. Nielegalnie produkowane, przemycane i dystrybuowane narkotyki stworzyły na świecie niewyobrażalnie ogromny świat przestępczy, który czerpie z nich miliardowe zyski wymykając się dzięki swoim wpływom z jakiejkolwiek kontroli policyjnej. Powszechnie zdarza się natomiast, że to policja podlega kontroli mafii.

Nie powinno więc dziwić, gdyby za stworzenie rzekomej konkurencji dla narkotyków również odpowiadały narkotykowe mafie. Nie tylko zapewniłyby sobie w ten sposób większą swobodę działania, lecz także poszerzyły grono potencjalnych klientów, którzy najpierw zasmakują legalnych środków, a później będą chcieli spróbować czegoś więcej. Pytanie, czy zupełnie nieudolna, lecz zawzięta biurokratyczna walka z dopalaczami ma służyć jedynie ukryciu bezradności służb państwowych w konfrontacji z prawdziwym przemysłem narkotykowym, czy jest po prostu jego częścią. Wszak to co nielegalne, jest bardziej opłacalne. Policjanci i urzędnicy też o tym wiedzą.

źródło: www.infotuba.pl
...powrót

Wyszukaj Wiadomość:








Informacje ZG PTZN
DRUGS NEWS
Problemy Narkomanii-biuletyn
 

Wejść od 6.06.2006:
2311879